Garść refleksji na temat wyników wyborów

Drukuj

Tygodnik „Polityka”, nie tak dawno, rozpisał ankietę skierowaną do swoich blogerów, dotyczącą refleksji na temat wyników wyborów parlamentarnych w Polsce. Co prawda nie jestem blogerem „Polityki”, niemniej pomyślałem, że i ja spróbuje zmierzyć się z tymi pytaniami. Oto odpowiedzi:

wróżka szydłoJakie są trzy najważniejsze wnioski z tych wyborów?

1. Pierwszy raz w historii III Rzeczpospolitej jedna partia polityczna wzięła pełną władzę. PiS nie potrzebuję koalicjanta, co już samo w sobie tworzy nową jakość, gdyż może realizować swój program do woli, biorąc za to jednak również i pełną odpowiedzialność. Co z tego wyniknie, zobaczymy.

2. 25 października skończył się w Polsce postkomunizm i wreszcie narodziła się szansa na powstanie nowoczesnej socjaldemokracji, którą uosabia partia „Razem” – z tego rezultatu, nie ukrywam, cieszę się najbardziej.

3. Coraz bardziej widocznie następuję w polskiej polityce zmiana pokoleniowa, dzieje się to z pewnymi oporami ze strony „starych wyjadaczy”, niemniej jest to tendencja w zasadzie nieuchronna. Obawiam się tylko o jakość nowych młodych polityków, jak wiemy w tej kluczowej dziedzinie życia publicznego, mieliśmy od lat do czynienia z selekcją negatywną i pochwałą karierowiczostwa. Obawiam się, że ta tendencja tak szybko się nie skończy.

Jakie będą rządy PiS?

Najważniejszym pytaniem jest, czy Jarosław Kaczyński wyciągnął wnioski z rządów swojej formacji w latach 2005-2007? Czy znowu będzie otwierał wiele frontów politycznych sporów: od polityki zagranicznej po bezpieczeństwo, wymiar sprawiedliwości i służby specjalne. Te tematy, tradycyjnie już ludzi dawnego PC kuszą, ale to właśnie one doprowadziły Kaczyńskiego do oddania władzy 2007 r. Czy popełni ten sam błąd? Drugim pytaniem jest to jacy ludzie będą w rządzie? Czy da się połączyć dobre przygotowanie merytoryczne z silnym poparciem wewnątrz partii? Liczę też (być może naiwnie), że PiS postara się zrealizować część postulatów socjalno-społecznych, a odłoży ad acta „wojenki kulturowe”. Odtworzenie linii podziału „polska solidarna vs polska liberalna” może być kluczem do sukcesu partii Jarosława Kaczyńskiego.

Czy Kaczyński zostanie premierem?

Teoretycznie wydaje się taka opcja bardzo realna, choć z drugiej strony może to być dla Jarosława Kaczyńskiego raczej „ostateczna ostateczność”, na wypadek ostrego kryzysu. Warto w tym miejscu przypomnieć dawną żartobliwą wypowiedź prezesa PiS z wywiadu dla Terasy Torańskiej, iż najchętniej zostałby „emerytowanym zbawcą narodu”. Teraz faktycznie może nim zostać i chyba wolałby tego nie zmieniać. Wszystko jest w rękach Beaty Szydło, niemniej jej wyraźne osłabianie, i to praktycznie w przededniu zaprzysiężenia na stanowisku premiera, ewidentnie miało służyć przywołaniu jej do porządku. Trochę mnie to dziwi, gdyż co by nie powiedzieć, nie jest ona drugim Marcinkiewiczem, a raczej człowiekiem głębokiego aparatu PiS. Drugą sprawą jest fakt, że Kaczyński ma 66 lat i być może najzwyczajniej w świecie fizycznie nie byłby już w stanie podołać wyczerpującej funkcji Prezesa Rady Ministrów. Nie wiemy też, ile tak naprawdę kosztowała go strata brata, a potem ukochanej matki. Na pierwszy rzut oka wygląda na osobę, która doszła do równowagi i złapała drugi, być może ostatni, polityczny oddech. Mogą być to jednak pozory. Koniec końców w ramach hipotetycznej operacji pt. „nowe otwarcie” obstawiłby bardziej prof. Piotra Glińskiego, a dopiero gdyby prawdziwy Armagedon się zbliżał, do gry wszedłby prezes.

Jak długo PiS będzie rządzić?

Myślę że jak najdłużej. Na pewno pełną czteroletnią kadencję, a czy dłużej, to już czyste wróżenie z fusów. Wszystko zależy od jakość opozycji i tego, co będzie się dziać w gospodarce i w otoczeniu międzynarodowym.

Co dalej z Platformą Obywatelską?

Jeśli silnie się skonsoliduję i wyrzuci ewidentnie obciążających ją polityków w stylu Michała Kamińskiego, będzie miała szansę, by wrócić do gry. Potrzebne jest także mocne i wyraziste przywództwo, a to w obecnej sytuacji dać może tylko Grzegorz Schetyna. Rozumiem obawy licznych polityków PO przed tym, by po przejęciu władzy w partii Schetyna nie zemścił się za wcześniejsze upokorzenia, niemniej jeśli okaże się on mądrym i przewidującym politykiem, myślącym kilka ruchów naprzód, powstrzyma się przed rewanżyzmem. Jestem też przekonany, że najlepszym dopingującym dla Platformy będzie depcząca im po piętach Nowoczesna.

Co dalej z lewicą?

Lewica wreszcie ma przed sobą przyszłość i to paradoksalnie wtedy gdy tzw. jej przedstawiciele nie weszli do parlamentu. Wydaje się, że niechybna polityczna śmierć Leszka „nigdy nie kończę” Millera i Janusza „byłem już wszystkim” Palikota dogłębnie oczyszcza atmosferę i otwiera nową przestrzeń. To puste naczynie może wypełnić partia „Razem”. Odpowiednio długi czas na działanie, uzyskanie finansowania z budżetu, młody, perspektywiczny elektorat, a także podważenie zasady zmarnowanego głosu i trzymanie się programowych konkretów gospodarczych – to podstawowe atuty tej formacji.

Największe rozczarowanie wyborów?

Przede wszystkim Barbara Nowacka. Mówiło się, że jej jedyny nieudany wstęp w debacie w TVP mógł mieć wpływ na nie przekroczenie progu wyborczego przez Zjednoczoną Lewicę. Nie wiem czy tak było, trzeba jednak zaznaczyć, że nie był to jedyny słaby wstęp jaki zanotowała. Przypomnę chociażby jej wyraźną słabość w dyskusji z Ryszardem Petru u Moniki Olejnik w TVN24 i zupełną bezradność w starciu z agresywnym Tomaszem Lisem.

Największe nadzieje w nowym parlamencie?

Chciałbym aby zaskoczyli mnie rządzący. PiS ma szanse stać się normalną, konserwatywną prawicą, nadążającą, gdy jest taka potrzeba, za nowoczesnością. Niech za wzór postawią sobie Davida Camerona a będę naprawdę mile rozczarowany. Liczę też na głęboką refleksję PO na temat źródła przyczyn swej porażki.

Kogo będzie mi brakowało w nowym parlamencie?

Co raz mniej w polskim parlamencie jest miejsca dla intelektualistów w starym stylu: Andrzeja Celińskiego, Ludwika Dorna czy Józefa Zycha.

Z kim żegnam się bez żalu?

Niektórych żegnałem wychyliwszy nawet lampkę szampana. Mam tu na myśli głównie SLD i Twój Ruch. A nade wszystko cieszę się, że nie będzie w parlamencie tych wszystkich „młodych” cudownych dzieci partyjnego aparatu, którzy na dobrą sprawę mogliby być w każdej formacji. Wymienię najbardziej znanych: Dariusza Jońskiego, Krzysztofa Gawkowskiego, Artura Dębskiego, Michała Kabacińskiego, Adama Hoffmana czy Marcina Mastalerka.

 

Tekst pierwotnie ukazał się na łamach Gazety Trybunalskiej:

http://gazetatrybunalska.pl/2015/11/garsc-refleksji-na-temat-wynikow-wyborow/

 

Czytaj również